statystyka

Myśli różne

czwartek, 17 maja 2018

Nie pierwszy raz pokazali, że mają w rufie wszystko i wszystkich kiedy chodzi o własny biznes. Jak trzeba, to Niemcy będą wołali o konieczności dbania o interesy całej UE, albo poszczególnych państw, które do Unii należą, ale... Tylko do czasu, kiedy nie godzi to w ich interesy.

Nord Stream 2 dobitnie pokazał, że Niemcy mają gdzieś całą Europę Środkową. Co tam, że dzięki tej rurze Rosja będzie mogła szantażować Polskę, Ukrainę, Litwę czy inne państwa. Ważne, że my będziemy mieli tańszy gaz. A że inni oberwą? W rufie z nimi.

Wiecie co? Pieprzyć taki układ. Jeżeli Niemiec dba tylko o swój interes, chociaż udaje, że dba o interes UE i krajów w niej zrzeszonych, to pora ten układ opuścić. Lepiej nam będzie poza Unią. Pora na PLwyjście.

wtorek, 15 maja 2018

Dwa wydarzenia w tym samym miej więcej czasie: Marsz wolności 12 maja oraz program "Woronicza 17", który miał miejsce 13 maja.

Co ma piernik do wiatraka?

Posłowie PO, PSL i Nowoczesnej wyszli w środku programu "Woronicza 17" ze studia, ponieważ pan Rachoń uparcie chciał rozmawiać o mieszkaniu posła Gawłowskiego, które było wynajmowane prostytutkom. Pokłosiem tego wyjścia było wezwanie przez PO, PSL i Nowoczesnej, które skierowano do władz TVP, aby pan Rachoń przestał prowadzić program "Woronicza 17". Dosłownie dwa dni wcześnij to samo PO i Nowoczesna protestowały przeciwko obecnym władzom w obronie "konstytucji, zasad demokratycznych i obecności Polski w UE".

Wychodzi na to, że kiedy PO czy Nowoczesna wołają, aby walczyć o wolność w Polsce, to chodzi im o ich wolność i prawo do wypowiedzi. Inni, którzy krytykują te partie lub pokazują afery z nimi związane, mają siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje. To jednak nie pierwszy raz, kiedy poprzedni rządzący chcą zmusić niewygodnych im ludzi do zamilknięcia. Tak samo było kiedy rządzili przez poprzednie dwie kadencje.

I jak tu nie nabrać pewności, że gdy ruszają ich protesty, w których wołają o obronę wolności czy demokracji, to chodzi im o ich wersję tych dwóch wartości?

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

W dyskusji Unieważnienie małżeństwa można przeczytać zdanie:

Unieważnienie małżeństwa to termin, który może być zastosowany wyłącznie w sytuacji ogłoszenia, że pomimo dopełnienia formalności urzędowych, związek małżeński nie został zawarty.

Bezwładność myślenia jest zadziwiająca. Gdyby jeszcze to był pojedynczy przypadek, to sprawa była by zrozumiała, bo przecież każdy ma prawo popełnić błąd i coś źle zrozumieć... Ale tak nie jest. Sposób myślenia i rozumienia określenia "unieważnienie małżeństwa" jest dośc powszechny. Równocześnie pojawia się przekonanie, że "stwierdzenie nieważności" jest tożsame z "rozwód", podczas gdy w rzeczywistości są to określenia całkowicie sobie przeciwstawne.

Zobrazujmy to na prostym przykładzie pokolorowanego tekstu w czasie:

1. Chwila pierwsza: Test 1, Tekst 2

2. Chwila druga: Test 1, Tekst 2.

Stwierdzono, że tekst pierwszy nigdy nie był czerwony, tekst drugi przestał być czerwony.

Analogicznie jest z małżeństwami: Stwierdzenie nieważności jest jak określenie koloru Tekstu 1: Nigdy nie miało miejsca (Tekst 1 nigdy nie był czerwony). Unieważnienie małżeństwa jest jak w Tekscie 2: Istniejące małżeństwo przestało istnieć (Tekst 2 przestał być czerwony).

Stosowanie tych terminów, tak jak uczynił autor zacytowanego tekstu, jest nie dość, że całkowicie bezzasadne, to jeszcze absolutnie błędne i wprowadzające w błąd czytelników, którzy mogą odnieść wrażenie, że stwierdzenie nieważności powoduje unieważnienie ważnego małżestwa. 

piątek, 07 sierpnia 2009
W Europejskim Trubunale Praw Człowieka toczy się właśnie bardzo ważna sprwa.
wtorek, 28 lipca 2009
Tylko, do jasnej anielki, z czyich pieniędzy?
piątek, 24 lipca 2009
Wstawajcie, chrześcijanie, obudźcie się ze snu.
czwartek, 23 lipca 2009
Gigantyczne i niszczące.
wtorek, 21 lipca 2009
Jak to jest ze ściąganiem plików?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16