statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Jak czytać...

... a raczej jak oraz kiedy nie czytać i nie wyjaśniać Pisma Świętego.

Nie ukrywajmy: Pismo Święte jest lekturą bardzo trudną.

Nie jest to jakaś powieść, którą napisał pierwszy z brzegu autor współczesny z nieskomplikowaną fabułą i wyraźnym wątkiem głównym. Nie jest to także podręcznik do historii dla szkoły podstawowej. Biblia jest dziełem wyjątkowym, które powstawało przez ponad tysiąclecie, spisywane przez wielu autorów, którzy chociaż pisali z natchnienia Bożego, to jednak odciskali na każdej księdze swoją mentalność i sposób wyrażania myśli typowy dla danego czasu. Dlatego też mówienie, że każdy może spokojnie wziąć Pismo Święte do ręki i bez problemu zrozumieć wszystko, co tam zapisano, jest zwykłym kłamstwem. Nie można, bo bez studiów na temat ludzi, którzy spisywali daną księgę, epoki, w której powstała, oraz uzytych środków wyrazu, można jedynie mówić o próbach zrozumienia. Albowiem o ile w przypadku prostszych tekstów jest to możliwe (np.: przypowieść o siewcy, gdzie sam Chrystus podał wyjaśnienie), to trudniejsze fragmenty sprawią problemy i mogą doprowadzić do wypaczeniu sensu Słowa Bożego (przestrzega przed tym samo Pismo w 2 Ptr 3,14-16).

Jednakże, nie o tym aspekcie czytania Pisma Świętego chcę teraz napisać. Tym razem chodzi o sprawę drobne, ale jakże czasem istotne:

1. Wyjaśnienia zawarte w tekście Pisma Świętego, podane przez osobę, która daną księgę Pisma Świętego spisywała.

Są one szczególnie częste w Ewangeliach, przede wszystkim spisanych przez św. Jana i św. Marka. Niestety, zdajrzają się osoby, które takie wyjaśnienia, szczególnie wtrącone w wypowiedź, potrafią wziąć za słowa tej osoby, która dane zdanie wypowiedziała.

Przykładem takiego wtrącenia, jest fragment wersu z Ewangelii wg św. Jana, w którym zapisano moment nadania Szymonowi nowego imienia.

J 1:40-42 BT "(40)Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra.(41) Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa.(42) I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr."

Fakt, że jest to wtrącenie, w teorii widać jak na dłoni. W końcu przecież Jezus mówił do Szymona po aramejsku, zaś Szymon jako Żyd, aramejski zdecydowanie rozumiał i przekładu na grekę nie potrzebował. Jest to typowa wstawka dla osób, które nie znają aramejskiego i brzmienia, ani tym bardziej znaczenia, nowego imienia Szymona w tym języku. Stąd też św. Jan dopisuje od razu wyjaśnienie dla grekojęzycznych czytelników Ewangelii wyjaśnienie "to znaczy: Piotr".

w praktyce może być różnie, szczególnie jeżeli czytelnik za wszelką cenę będzie usiłował obalić istniejące w Kościele katolickim nauczanie. W przypadku łagodnym będzie negował jedynie znaczenie słowa "petros", w ostrym uzna ten dodatek za oryginalne słowa Jezusa. Oczywiście, najprawdopodobniej odrzuci wszelkie wyjaśnienia, które będą miały na celu wykazanie, że to słowa Jana, a nie Jezusa, nawet jeżeli zacytuje mu się bliźniaczy zwrot dodany dosłownie 4 wersy wcześniej w zdaniu wypowiedzianym przez dwóch uczniów Jana Chrzciciela.

2. Nadawanie innego znaczenia lub ignorowanie słów zapisanych w tekście Pisma Świętego.

O ignorowaniu już pisałem na przykładzie fragmentu Mk 16,16, tym razem poruszę kwestię o dziwnym odczytywaniu tego, co zapisano. Jest to notoryczne w przypadku osób, usiłujących zaprzeczyć katolickiemu nauczaniu o Eucharystii podczas odczytywania fragmentów Ostatniej Wieczerzy, gdzie Jezus nakazuje spożywanie swojego Ciała i Krwi na Jego pamiątkę:

Łk 22:19 BT "Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!"

W jakiś zadziwiający sposób takie osoby czytając powyższe zdanie w miejscu podkolorowanym zamiast słów "na moją pamiątkę" widzą tekst "na pamiątkę mej śmierci". Jakim cudem to robią, nie mam pojęcia, zważywszy na jednoznaczność słów użytych przez Chrystusa. Co ciekawe, czasem zdaża się, ze te osoby usiłuja uzasadnić takie odczytywanie tych słów fragmentem 1 listu do Koryntaian : "Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie." (1 Kor 11,26). Fragment ten rzeczywiście mówi o spożywaniu Ciała i Krwi Chrystusa, podając równocześnie, że jest to głoszenie śmirci Chrystusa. No właśnie... Głoszenie, a nie wspomninanie. Zaś głosi się tym, którzy Ewangelii nie słyszeli i do dla nich Eucharystia jest głoszeniem śmierci Chrystusa, a nie dla osób, które juz Dobrą Nowinę usłyszały i o śmierci Chrystusa wiedzą. Tym samym cytowanie tego fragmentu jako uzasadnienia, jest jedynie pokazaniem kolejnego miejsca, gdzie dana osoba odczytała coś, czego w nim nie zapisano.

Oczywiscie, takie przykłady można by mnożyć praktycznie w nieskończoności: 1 Sm 28,15, w którym widząc słowa "Samuel rzekł do Saula" pewne osoby mówią, że to znaczy "demon rzekł do Saula"; J 20,22-23 - tam słowa "którym odpuścicie grzechy ..." wcale nie oznaczają możliwości odpuszcznia grzechów; Lk 3:14 - gdzie niektórzy usiłują się dopatrzeć zakazu walki zbrojnej itd. itp.

Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, niesamowicie wątłą, że w tych przypadkach takie przeinaczanie tekstu Pisma Świętego (bo inaczej tego nazwać nie można), jest wyłącznie wynikiem braku wiedzy, o którym przestrzega św. Piotr w swoim 2 liście.

środa, 20 sierpnia 2008, yarpenzirgin